1, 2, 3 … teraz backup robisz Ty!

W swoim życiu odzyskałem wiele nie swoich plików – filmów, zdjęć, dokumentów. Przeważnie dla znajomych, kogoś z rodziny, kolegów kolegów. Przyczyny awarii były różne: porysowana dyskietka, padnięta elektronika zasilająca w dysku HDD, zawieszony SSD po utracie zasilania, częściowo zamazana tablica partycji na karcie SD, urwany wtyk USB … można by długo wymieniać. Czasami zajmowało to kilkanaście minut, a czasami kilka dni. Przeważnie udawało się, ale nie zawsze. Jak nie widziałem światełka w tunelu, poddawałem się. Zawsze starałem się pracować na obrazach, żeby w razie czego profesjonalna firma dostała nośnik oryginalnie popsuty. Przeważnie wstępna wycena takiej firmy za odzyskanie danych to było minimum kilka tysięcy złotych. Podejrzewam, że w większości albo we wszystkich przypadkach w których ja sobie nie poradziłem, firma byłaby w stanie odzyskać dane. Jednak z uwagi na wysoki koszt ludzie zawsze rezygnowali z usługi. Co pozostawało? Pochodzić po znajomych i zgrać część zdjęć, których mieli kopie, przeszukać inne dyski czy przypadkiem nie zapisali tych plików w innym miejscu lub pogodzić się z utratą danych i … napisać magisterkę od początku. W każdym z tych przypadków nie byłoby problemu, gdyby wszyscy robili backupy, a ja miałbym więcej wolnego czasu. Continue reading →

Unraid – domowy serwer plików

Podobno ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych którzy robią backupy oraz tych którzy będą je robili. Pewnie większość z czytających pamięta epokę w której słowo “chmura” kojarzyło nam się tylko z warunkami atmosferycznymi, a tworząc ważny dokument w Wordzie, naciskaliśmy profilaktycznie Ctrl+S co pewien czas i tworzyliśmy kopie ważnych dokumentów w innych folderach. W dzisiejszych czasach chętnie korzystamy z Dropboxa, tworzymy dokumenty w Google Docsach, wszystko jest automatycznie zapisywane, synchronizowane z serwerami oraz naszymi innymi urządzeniami. Możemy nawet przywrócić plik do wersji z przed dwóch tygodni, gdy okaże się, że usunęliśmy ważne dane z naszego formularza. Continue reading →

Projekt Pingwin – Design

Bazując na podstawowych założeniach projektu (MVP), zabrałem się do pracy. Do przesyłania danych i komunikacji wybrałem moduł BlueTooth LE Silicon Labsa, żeby ułatwić sobie projektowanie. W grę wchodził BGM111 oraz jego nowsza wersja BGM113, która jest kompatybilny z dawną BLE113 od Blue Giga (wykupiona jakiś czas temu przez SL). W domu mam kilka szt. BGM111, więc wybrałem właśnie ten moduł.
Na rynku jest wiele ciekawych czujników 2w1 lub nawet 3-4w1, jeżeli chodzi o pomiar temperatury oraz wilgotności, np.: HDC1080 (TI), seria SHT3x (Sensirion) czy BME280 (Bosch). Ja wybrałem Si7021 (interface i2c), również z Silicon Labs. Głównie z uwagi na kilka próbek w domu, szeroki zakres napięcia zasilania oraz wystarczająco małe błędy pomiarowe.
Jako UI zastosowałem jeden przycisk, jedną diodę świecącą oraz złącze debuggowe.
Całość zasilana będzie za pomocą bateryjki CR2032. Jej wydajność prądowa oraz pojemność w połączeniu z nisko-energetycznym modułem BLE i odczytami czujnika raz na kilka minut pozwolą – mam nadzieję – na wielomiesięczną pracę urządzenia. Wspomniany szeroki zakres napięć zasilania dla modułu i czujnika wycisną z baterii ostatnie elektrony.
Projekt wykonano z pomocą narzędzia Eagle CAD (od niedawna we władaniu Autodeska w wersji subskrypcyjnej oraz darmowej z ograniczeniami dla użytku niekomercyjnego).

Projekt Pingwin – MVP

W sklepach można kupić różnego rodzaju termostaty do sterowania ogrzewaniem domu lub mieszkania. Począwszy od prostych, zakładanych jako głowica sterująca przepływem w kaloryferach, aż do skomplikowanych, samouczących się urządzeń IoT jak np. Nest od Google. Obecnie w mieszkaniu mam tylko głowice z regulacją 0-5. Każda cyfra odpowiada zadanej temperaturze powyżej której w grzejniku ograniczany jest przepływ ciepłej wody c.o., co w konsekwencji powoduje, że grzejnik staje się zimniejszy. Continue reading →

blink! … Hello world! … czy coś w tym rodzaju

Długo zabierałem się do napisania tego posta, a jeszcze dłużej dojrzewała decyzja o stworzeniu bloga. Z kolejnymi wiosnami wydawało mi się, że mam coraz mniej czasu na hobby, jednak łapałem się na tym, że oglądałem na youtubie kilka głupich filmików dziennie. Minuty te można poświęcić na coś bardziej produktywnego. Tak więc, oglądając kolejny filmik o gekonach zdecydowałem – powstanie mały blog. Continue reading →