Unraid – domowy serwer plików

Podobno ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych którzy robią backupy oraz tych którzy będą je robili. Pewnie większość z czytających pamięta epokę w której słowo “chmura” kojarzyło nam się tylko z warunkami atmosferycznymi, a tworząc ważny dokument w Wordzie, naciskaliśmy profilaktycznie Ctrl+S co pewien czas i tworzyliśmy kopie ważnych dokumentów w innych folderach. W dzisiejszych czasach chętnie korzystamy z Dropboxa, tworzymy dokumenty w Google Docsach, wszystko jest automatycznie zapisywane, synchronizowane z serwerami oraz naszymi innymi urządzeniami. Możemy nawet przywrócić plik do wersji z przed dwóch tygodni, gdy okaże się, że usunęliśmy ważne dane z naszego formularza.

Kilka lat temu Dropbox zachęcał nas darmowym kontem 2GB oraz bonusami za zapraszanie znajomych – aż do 16GB. I tak sobie wtedy myślałem:

“Wow. Tyle miejsca, przecież nigdy tego nie wykorzystam na moje dane!”

Minęło kilka lat, folder zapełnił się po brzegi. Sprawdziłem ceny większych pojemności konta i … usunąłem niepotrzebne mi już rzeczy. Tak samo było z Google Drivem. Sytuacja powtórzyła się w kolejnym roku, tylko wtedy nie miałem już co usunąć. Przeanalizowałem oferty chmur i postanowiłem podzielić moje dane na trzy kategorie: pliki, które często edytuję i muszę synchronizować je z innymi urządzeniami, pliki nieodtwarzalne (zdjęcia czy projekty archiwalne) oraz cała reszta (kopie filmów, muzyki itd.). Pierwszą kategorię zostawiłem na darmowym Dropboxie i Google Drivie, drugą przeniosłem do Amazon Drive (wtedy za plan Unlimited Photos i 5GB na inne pliki zapłaciłem chyba tylko $15 na rok), a trzecią trzymałem w domu na komputerze i synchronizowałem co miesiąc z zewnętrznym dyskiem na USB. Wydawało mi się, że jestem w backupowym niebie.

Około pół roku później otrzymałem maila z Amazona w stylu:

“Przepraszamy, ale plan, który zakupiłeś wycofaliśmy z naszej oferty. W zamian za niedogodności, zwrócimy Ci część pieniędzy i przez rok za darmo możesz korzystać z planu, który mamy obecnie w ofercie – wszystko Unlimited.”

Pomyślałem sobie:

“No niech będzie. Rok za darmo, a potem $59.99 na rok za nielimitowany plan. Wreszcie będę mógł w jednym miejscu trzymać wszystko i nie martwić się.”

Z tego co pamiętam, była to najlepsza oferta na rynku.

Nie minęło pół roku, a Amazon przysłał mi kolejnego maila, tym razem w stylu:

“Drogi Użytkowniku, bardzo przepraszamy, ale plan, z którego korzystasz nie jest już w naszej ofercie. Po zakończeniu obecnego okresu, proponujemy Ci plan $59.99 na rok … za każdy 1TB. Proszę zmień plan. W przypadku niezdecydowania się na nową ofertę Twoje pliki zostaną usunięte po 180 dniach.”

I to był moment, w którym zdałem sobie sprawę, że jako konsument nie mam żadnego wpływu na to, co może stać się z moimi plikami. Nie chodzi o to, że inni usługodawcy mieli lepsze oferty. Różnica $10-$20 na rok aż tak nie boli. Jednak trzymanie wszystkich swoich nieodtwarzalnych plików w chmurze, gdzie z dnia na dzień firma może podjąć decyzję, że nie będzie już świadczyć usług klientom indywidualnym jest ryzykowne. Kiedyś mogę dostać maila z informacją, że do 30 dni muszę ściągnąć wszystkie moje pliki, bo inaczej zostaną usunięte. A co w przypadku, gdy będę wtedy w szpitalu, na wyjeździe lub prędkość mojego łącza internetowego będzie niewystarczająca, żeby pobrać wszystkie pliki, nawet jeżeli ściągałbym je 24h na dobę z maksymalną prędkością?

Zacząłem rozglądać się za małymi urządzeniami NAS do domu. Ciekawe rozwiązania posiada w swoim portfolio Synology, np. DS218j (max 2 dyski HDD) czy DS418j (max 4 dyski HDD), za odpowiednio około 700 PLN i 1400 PLN. Jeżeli jedyne czego potrzebujesz to NAS z prostą funkcjonalnością przy niskim poborze energii, to jest to idealne rozwiązanie. Zapewne nabyłbym 4 dyskową wersję, jednak zbiegło się to w czasie w zakupem nowej stacji roboczej, która miała zastąpić wysłużoną 8-letnią skrzynkę.

Szukając rozwiązań softwarowych zainteresowałem się dwoma systemami: FreeNAS oraz Unraid. Do testów wybrałem ten drugi. Choć jest on płatny (licencja dożywotnia wraz z updatem), umożliwia stopniowe dodawanie dysków, czyli łatwą i inkrementalną rozbudowę macierzy. Jednak jeżeli chcesz od razu utworzyć NAS, np. z 6 dyskami 4 TB, to zastanowiłbym się nad systemem z FreeNAS.

Unraid oprócz bycia domowym NASem pozwala na instalowanie pluginów, dockerów, uruchamianie maszyn wirtualnych i wiele wiele więcej. W moim przypadku zakup samej licencji był ponad 3x tańszy niż 2 dyskowy NAS od Synology. A przy wybieraniu podzespołów nowego komputera mogłem brać pod uwagę rzeczy, które dla Unraid będą przydatne, np. ilość gniazd SATA czy więcej PCIe i dodatkowe rdzeni CPU.

Moja rada:

Jeżeli chcesz podłączyć NAS do gniazdka w swoim domu lub u Rodziców i nie przejmować się nim – kup i skonfiguruj urządzenie Synology i dyski 10TB. Jeżeli jednak lubisz trochę pomajsterkować, rozbudowywać system w miarę potrzeb i na jednym urządzeniu mieć możliwość uruchamiania NAS, Plex, Nextcloud, maszyn wirtualnych, pfSense czy włączenia VPN Twojej sieci – przetestuj Unraid. Obecnie, łączny okres wersji testowej wynosi 60 dni (30 dni + 2 x 15-dniowe przedłużenie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *