1, 2, 3 … teraz backup robisz Ty!

W swoim życiu odzyskałem wiele nie swoich plików – filmów, zdjęć, dokumentów. Przeważnie dla znajomych, kogoś z rodziny, kolegów kolegów. Przyczyny awarii były różne: porysowana dyskietka, padnięta elektronika zasilająca w dysku HDD, zawieszony SSD po utracie zasilania, częściowo zamazana tablica partycji na karcie SD, urwany wtyk USB … można by długo wymieniać. Czasami zajmowało to kilkanaście minut, a czasami kilka dni. Przeważnie udawało się, ale nie zawsze. Jak nie widziałem światełka w tunelu, poddawałem się. Zawsze starałem się pracować na obrazach, żeby w razie czego profesjonalna firma dostała nośnik oryginalnie popsuty. Przeważnie wstępna wycena takiej firmy za odzyskanie danych to było minimum kilka tysięcy złotych. Podejrzewam, że w większości albo we wszystkich przypadkach w których ja sobie nie poradziłem, firma byłaby w stanie odzyskać dane. Jednak z uwagi na wysoki koszt ludzie zawsze rezygnowali z usługi. Co pozostawało? Pochodzić po znajomych i zgrać część zdjęć, których mieli kopie, przeszukać inne dyski czy przypadkiem nie zapisali tych plików w innym miejscu lub pogodzić się z utratą danych i … napisać magisterkę od początku. W każdym z tych przypadków nie byłoby problemu, gdyby wszyscy robili backupy, a ja miałbym więcej wolnego czasu.
Żelazna zasada i dobra praktyka mówi o backupie z regułą 3, 2, 1. Jak to wygląda w teorii? Otóż każdy plik powinniśmy mieć w 3 kopiach, na 2 różnych urządzeniach/nośnikach, z czego 1 z nich w innej lokalizacji (najlepiej oddalonej geograficznie, a nie na drugim piętrze tego samego budynku).
Brzmi prosto? Tak, ponieważ backupy to nie jest czarna magia i w dzisiejszych czasach potrzeba często tylko kilkadziesiąt złotych, aby mieć ustawione i sprawne backupowanie. Pracujesz na komputerze lub laptopie na którym masz pliki, których nie chcesz stracić? Super. Rób backup tych plików na NAS. Nie masz serwera NAS w domu? Kup dysk przenośny na USB. Szkoda Ci pieniędzy? Kup pendrive o dużej pojemności. Nie chcesz cały czas go wpinać/wypinać lub nie chcesz go zgubić? Podłącz go do routera i udostępnij jako zasób sieciowy na hasło. 3. kopia pliku ma być umiejscowiona w zdalnym miejscu. Miej u Rodziców dodatkowy dysk na który będziesz zgrywał backup raz miesiącu podczas odwiedzin. Nie chcesz czekać całego miesiąca, żeby zrobić kopię? Tak samo jak poprzednio, podłącz dysk lub pendrive przez USB do routera i udostępnij go zdalnie przez wbudowaną w router aplikację lub skonfiguruj VPN. Rodzice nie mieszkają dostatecznie daleko lub wyłączają router na noc? Rób zdalną kopię do chmury – Google Drive, Dropbox, Backblaze B2, AWS Glacier. Nie ufasz zewnętrznym firmom? Szyfruj dane! Nie szukaj wymówki. Każdy wybierze coś dla siebie, co będzie kompatybilne z regułą 3, 2, 1. Zaoszczędzisz sobie i innym czasu, pieniędzy, kłopotów i nerwów.
Czy to oznacza, że stosując te metody od teraz nigdy nie stracisz plików? Nie. Zawsze może się zdarzyć, że wybuchnie wojna, broń elektromagnetyczna wymaże Ci wszystkie dyski, ktoś sprytny włamie się jednocześnie do Twojej sieci i Twoich kont w chmurze i skasuje Ci dane, ukradnie dyski, spali dom lub popełnisz błąd ludzki i sam przypadkowo je usuniesz lub zapomnisz hasła do dysków szyfrowanych. Wszystko jest kwestią prawdopodobieństwa. Jednak moim zdaniem dużo prawdopodobniejsze jest to, że padnie Ci dysk w komputerze, na którym masz pliki bez kopii zapasowych.

 

Credits: Photo by Thomas Ehling on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *